
Na blacie stolika z laki zostały namalowane seledynowe chryzantemy
Od kiedy pamiętam otaczały mnie w domu rodzinnym przedmioty przywiezione z różnych zakątków świata, choć najwięcej było takich z Dalekiego Wschodu. Myślę, że moim rodzicom najbardziej się te właśnie podobały, a w zgrzebnej PRL-owskiej szarzyźnie stanowiły coś całkowicie odmiennego.
To co w zdobnictwie jest dla większości Europejczyków zbyt bogate i być może przez to niegustowne (kiczowate), tam skąd ono pochodzi jest czymś zwyczajnym. Tak i ja przywykłam do tej stylistyki i ona zawsze - do wszystkiego - mi pasuje. Całe lata temu mój mąż na ważną okazję podarował mi komplet mebli z laki: stolik herbaciany z taboretami oraz dwie małe szafki-komódki.
