Formowanie drzewek w ogrodzie japońskim - niwaki

wtorek, października 14, 2014

 

Sosna czarna (Pinus nigra)

Nie da się ukryć, że styl japoński w ogrodzie jest przeze mnie preferowany, choć nie jest dominujący. Staram się elementy tego stylu uzyskiwać w niektórych częściach moich ogródków. Z jednej strony jest dla nas europejczyków egzotyczny, jednak jego "krajobrazowość" dla mnie samej łączy się doskonale z ogrodem w stylu tradycyjnym. Nie porwałam się na stworzenie na swojej działce czy w ogródku miejskim, przydomowym stylu japońskiego w 100%. Pewnie trudno byłoby mi zrezygnować z wielu roślin, które w stylu japońskim nie są wykorzystywane.

Jednymi z ważniejszych elementów ogrodu w stylu japońskim są formowane drzewka nazywane niwaki. Nazwa ta jest mniej znana od bonsai, choć często moje drzewka tak są przez odwiedzających nazywane. Bonsai oznacza drzewko w donicy, a niwaki to drzewo formowane w naturze (ogrodzie, parku etc.). Oczywiście nigdy się nie gniewam za to, że ktoś nie zna fachowego nazewnictwa, przecież też go kiedyś nie znałam. Ale do rzeczy. W moich ogródkach znajduje się więcej drzewek i krzewów formowanych, dzisiaj przedstawię jak to było ze sosną.


W moim ogródku japońskim na działce rośnie Sosna czarna (Pinus nigra). Przygotowałam kilka zdjęć, by pokazać w jaki sposób została formowana, by osiągnąć obecny kształt drzewka (niwaki).


To właściwie pierwsze zdjęcie z 2007 roku (rok po posadzeniu) 
- to maleństwo na prawo od dawnej wiaty

Tak wyglądała w roku 2008

W 2009 (koniec roku). Początkowo uszczykiwałam tylko wiosenne przyrosty o 2/3 i pozostawiałam zawsze dwa (pozostałe usuwałam całkowicie). Jak widać na zdjęciu pierwsza wiata została zdemontowana i tam później powstał japoński ogródek miniaturowy.













Zdjęcie z 2012 roku - drzewko bardzo się zagęściło. Usuwanie kolejnych przyrostów wymagało coraz więcej pracy. Musiałam jednak przekonać męża (któremu sosna podobała się w tej formie), że można drzewko inaczej poprowadzić - zawsze tego chciałam, ale trochę bałam się to zrobić. 


Po powrocie z bardzo udanych wakacji udało mi się go przekonać i wykonać pierwsze drastyczne cięcie (koniec sierpnia) oraz sznurowanie drzewka. Od tego czasu na sosenkę mówiono "kamienne drzewko". 

Zdjęcie z 2013 r.
Tutaj lepiej widać naciągi i obciążające kamienie. Początkowo gałęzie były zbyt długie (szczególnie jest to widoczne po prawej stronie), ale bałam się za mocno skracać gałęzie (doradzał mi to Bogusław <Ogród Bogusława> z Forum Ogrodowisko). Bałam się, że bezpowrotnie uszkodzę drzewko. Jednak z czasem wypróbowałam na nielicznych gałązkach takie skracanie. Okazało się, że jeśli są na konarze stare igły można skrócić gałązkę, a potem powstają nowe odrosty i igły. Na pokazanym zdjęciu jest już nowe sznurowanie: inny, mocniejszy sznurek oraz grubsze "podkładki" (użyłam pasów tapicerskich nawijanych co najmniej dwukrotnie). Należy ich doglądać i korygować, gdyż konary rosną, grubieją i mogą powstać nieestetyczne ślady po zaciskaniu.


Lipiec 2013 r.
Kolejne zdjęcie pokazuje bliżej powiązania "pięter" gałęzi, gdzie od góry "ciągnęłam" je na dół.

Na tym zdjęciu moja sosenka uwolniona - zdjęcie z 31 sierpnia 2014 r.
Ładnie trzyma kształt i prawdopodobnie nie będzie wymagała już takiego silnego naginania, poza samym czubkiem, który wymaga prowadzenia "ramienia powitalnego" w prawo - inaczej znowu wróci do góry. Zdecydowanie skrócone gałązki lepiej się układają i mają "pompony" igieł.

Poniżej opiszę i zademonstruję więcej technicznych informacji na temat formowania drzewka. Przyznam, że jest wiele technik w sztuce japońskiej, wybrałam tylko niektóre z nich, takie które mogłam zastosować samodzielnie i do których nie potrzebowałam skomplikowanych narzędzi.
Kilka kolejnych zdjęć - zbliżeń, które pokazują troszkę na czym polega kształtowanie drzewka na przykładzie sosny czarnej.

Formowanie drzewka jest procesem długotrwałym, żeby drzewko "zapamiętało" nadawany kształt powinno być pod kontrolą naciągu nawet 5 lat.
Miejsca, które są podwiązywane (na konarach) należy często oglądać i obserwować, czy pod podkładkami nie dzieje się coś złego (zranienia, zbyt mocny zacisk sznurów, reakcje chorobowe).
Ponieważ za pierwszym razem użyłam sznura ogrodowego o niesprawdzonej trwałości (niektóre potargane przez wiatry zimowe się pourywały), w drugim roku zmieniłam na plecione linki nylonowe. Pierwsze podkładki wykonałam z kilkukrotnie złożonej włókniny przeciwwiatrowej. Nie polecam tej metody. Wiosną w jednym miejscu okazało się, że sznurek troszkę "udławił" konar. Dobrze, że sprawdzałam często i po pierwszym sezonie zrobiłam podkładki z pociętego na kawałki pasa  tapicerskiego.
Przekonałam się, że lepiej żeby linka naciągu była (jak na zdj. poniżej) zawiązana 2 lub 3 razy, nie wygniecie się wtedy rowek. Wbrew pozorom młode gałązki są soczyste i miękkie. Zresztą właśnie dlatego dają się jeszcze formować. Zamiast kamieni można zastosować naciąganie na szpilki (pręty czy paliki) wbijane w podłoże pod kątem, albo tak jak ja zastosowałam naciąg do ogrodzenia (albo innych trwałych elementów ogrodu).



Na kolejnych zdjęciach (są to ujęcia zimowe) widać, jak gałązki są naciągane szeregowo, jedna do drugiej.

 



Na samym dole podwieszony jest kamień, dobrany ciężarem tak, by osiągać zamierzone wygięcie. Tam gdzie mogłam zamiast kamieni użyłam odciągania do konstrukcji płotu (tam gdzie jest blisko i nie przeszkadza to np. w koszeniu trawnika). Tam gdzie wiszą kamyki podczas koszenia wystarczy tylko odchylić je w bok.

Poniższe zdjęcie pokazuje kształtowanie pochylonego czubka. W punkcie 1 przerywana linia pokazuje gdzie był wycięty pierwotny czubek, a pozostawiony tylko jeden z bocznych przyrostów (jego zamierzony przebieg pokazuje przerywana czerwona linia).
Przyrosty 2, 3, 4 pozostają do czasu podjęcia decyzji, czy któryś zostawić czy wyciąć. Na tych odrostach widać, że pozostawiam igły, bo (ważne!) są one zalążkami nowych przyrostów. Jeśli ogołoci się igły zbyt szybko gałązki pozostaną już łyse, bez szansy na modyfikację.




Ostatnie ujęcie pokazuje też odciągi założone do ogrodzenia. Można też wbijać do ziemi haki, do których można zawiązywać sznury.


W tym sezonie zrobiłam przegląd sznurowania (wygląd drzewka na pierwszym zdjęciu). W tym celu całe sznurowanie po kolei odwiązałam, zdjęłam obejmy i wszystko dokładnie obejrzałam. Wtedy można ponownie skorygować naciąg sznurowania, czasem zmienić, gdy gałązki chce się odchylić w nieco innym kierunku.

Kolejne odcinki tego tematu:
Formowanie drzew i krzewów - ciąg dalszy
Formowanie drzew i krzewów - niwaki cz. 2

Zobacz także

0 komentarze