Stoliczku nakryj się?

sobota, listopada 21, 2015


Na blacie stolika z laki zostały namalowane seledynowe chryzantemy

Od kiedy pamiętam otaczały mnie w domu rodzinnym przedmioty przywiezione z różnych zakątków świata, choć najwięcej było takich z Dalekiego Wschodu. Myślę, że moim rodzicom najbardziej się te właśnie podobały, a w zgrzebnej PRL-owskiej szarzyźnie stanowiły coś całkowicie odmiennego.
To co w zdobnictwie jest dla większości Europejczyków zbyt bogate i być może przez to niegustowne (kiczowate), tam skąd ono pochodzi jest czymś zwyczajnym. Tak i ja przywykłam do tej stylistyki i ona zawsze - do wszystkiego - mi pasuje. Całe lata temu mój mąż na ważną okazję podarował mi komplet mebli z laki: stolik herbaciany z taboretami oraz dwie małe szafki-komódki.




Na ten zestaw trafił dość przypadkowo, nieprzypadkowo jednak postanowił kupić ten komplet - głównie z powodu stolika. Chiński stolik marzył mi się od lat młodości, gdy jako młoda dziewczyna byłam w odwiedzinach u Sat-Okha (Stanisława Supłatowicza). Co ma wspólnego "polski Indianin" z chińskim stolikiem zapytacie... Otóż właśnie w jego domu zobaczyłam pierwszy raz na żywo stolik chiński wykonany z laki. Był okrągły (ok. 1 m średnicy) i swoim kształtem przypominał olbrzymi bęben. Pod szklanym blatem we wnętrzu stołu można było oglądać krajobraz - dolinę w górach z pagodami, drzewami i postaciami wykonanymi z drewna i ozdobionymi laką oraz malowaniem. Przyznam, że nigdzie później takiego przedmiotu już nie spotkałam.

 Stolik z taboretami (sztuczne światło nieco zakłamuje rzeczywisty kolor dekoracji)

Mój stolik jest prostszy, zupełnie inaczej zdobiony, też okrągły (średnica 90 cm, wysokość 57 cm). Stolik jest wykonany z bardzo lekkiego drzewa i bardzo łatwo jest go przesuwać w odpowiednie w danym momencie miejsce, pełni rolę stolika okolicznościowego. W zasadzie reszta mebli jest zwyczajna, stylowe i zabytkowe, ale z naszego kręgu kulturowego, a stolik wraz z porcelaną i innymi przedmiotami z Chin stanowią do nich dodatek. Wykończenie powierzchni to lśniąca, czarna laka i malowane elementy florystyczne z dominującymi na blacie seledynowymi chryzantemami. W Azji ten jesienny kwiat jest symbolem słońca, dostojeństwa, radości i długiego życia.
 
 Blat w innym świetle (przy oknie)

Zawsze, gdy zapraszałam gości na herbatkę czy kawę w salonie odkrywałam stolik i używałam tylko  małych serwetek (też chińskich), by nie zasłaniać jego urody, no bo czy często ktoś ma "malowany" stół? Stąd pomysł na tytuł dzisiejszego postu. W codziennym użyciu przykrywany jest obrusem, by chronić lakę przed uszkodzeniami (kiedyś przed dziećmi, gdy były małe). Mechaniczne uszkodzenia laki są w zasadzie w Polsce nie do usunięcia. Stolik jest u nas przeszło 20 lat.

Żeby dopasować nakrycie do stolika wybrałam porcelanę, którą dostałam od rodziców. Serwis został przywieziony przez nich z Kantonu (Chiny) w latach 70-tych. Serwis na sześć osób składa się z filiżanek ze spodkami, talerzyków deserowych i talerza do ciasta, dzbanka, mlecznika oraz  cukiernicy. Zdobiony jest dość popularnym eksportowym wzorem o nazwie Rose Canton (medallion, brak postaci ludzi). Główny styl to Rose Medallion, a tzw. Rose Mandarin (mandaryński, gdy namalowane są postacie ludzi, ale brakuje ptaków) i Rose Canton (tylko ptaki, kwiaty i motyle) są tego stylu odmianami.
Wiele lat serwis ten w moim domu rodzinnym nazywany był "krzyżowym" z powodu widocznego na pierwszy rzut oka układu ozdobnych paneli.


Rose Medallion jest wzorem o najszerszych wahaniach formy, wzorów i jakości. Charakteryzują go  cztery panele umieszczone na przemian wokół centralnego okręgu ("medalion") zawierającego ptaki, motyle i krzewy piwonii, która w Chinach jest nazywana różą. Na poszczególnych panelach przedstawione zostały ptaki, kwiaty i motyle. Część oddzielająca panele też zawiera motywy kwiatowe, roślinne i motyle, a także latające nietoperze, które są symbolem szczęścia. Całość udekorowana sowicie złoceniami, które zakrywają spore powierzchnie porcelany.


Z bliska widoczne motywy zdobnicze: kwiaty, owoce, motyle i ptaki oraz w narożnikach paneli 
nietoperze z zielonymi skrzydłami i różową główką. Niebieski, geometryczny motyw (podobny do greckiego) także jest typowym elementem zdobniczym w Kantonie



Zobacz także

2 komentarze

  1. Chiny piękne i tajemnicze...niestety znane tylko z filmów dokumentalnych i filmów Zhanga. Ilekroć tv wyświetla "Cesarzową"-oglądam. Twój stolik i serwis przenoszą w czasie do tej odległej kultury.Nie znałam historii polskiego Indianina, fajnie, że przybliżyłaś tę postać.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję,
    jak to czasem niespodziewanie splatają się historie, nawet te indiańskie z dalekowschodnimi.
    Dopiero, gdy ubiorę w słowa te swoje spostrzeżenia - bez względu na to, czy dotyczą drobiazgów, czy ludzi - widzę ile czasu upłynęło, wielu już nie ma wśród nas, pozostają wspomnienia, przedmioty...
    Stoliczku nakryj się!

    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń