Tajemnicze filiżanki

sobota, stycznia 06, 2018



Dzisiaj chcę opisać ciekawe porcelanowe dochodzenie, które miało miejsce na Facebooku w grupie Kolekcjonerzy Porcelany. Od jakiegoś czasu chętnie korzystam z wiedzy i nieograniczonej ciekawości jej uczestników. Pewnego dnia Artur Laszczka wstawił zdjęcia dwóch starych pamiątek rodzinnych, filiżanek i tak zaczęła się ciekawa dyskusja, którą w formie zapisanej z portalu poniżej zamieszczam. W dialogach użyłam tylko imion uczestników, teksty są oryginalne, jedynie naniosłam drobne poprawki redakcyjne. 

Artur Laszczka: Dzień dobry wszystkim, do tej pory głównie podglądałem i podczytywałem, nadszedł już czas, żeby coś własnego pokazać. Te dwie filiżanki przyjechały z Kujaw do Krakowa na przełomie XIX i XX wieku. Są piękne, dziwne i niesygnowane. Monogramy - moich prapradziadków, znaczenie dat - nieustalone.
Czy ktoś może mi pomóc w ustaleniu wytwórni? Bez sygnatur nie wiem jak się za to zabrać...
















Violetta: Bardzo ładna porcelana, cieniutka. Skoro ta sama data na obu filiżankach, to mogła być data ślubu.







Artur: Na jednej jest 30.5.89, na drugiej 8.5.89, więc jednak nie.

Violetta: Rzeczywiście.

Urszula: To dopiero wyzwanie dla naszych grupowych znawców! Bardzo ciekawa jestem wyników poszukiwań. Będę je śledzić. 

Thomas: Monogramy FC i SC, czy mógłbyś podać nazwiska i imiona przodków? Do tego parę dat, urodzin, ślubu, śmierci. Kim byli z zawodu (bo tu takie scenki pasterskie). Niezapominajki wokół monogramów pasują bardziej do przyjaciół niż do małżonków.

Artur: Monogramy należą do Feliksa Grabskiego i jego drugiej żony Stanisławy z Mittelsztedtów. Pobrali się w 1870 roku, on wcześniej był jej szwagrem, jego pierwsza żona zmarła i siostra wyszła za swojego szwagra. Grabscy byli posiadaczami majątku w Borowie na Kujawach. Ich dzieckiem był np. Władysław Grabski - polityk, premier II RP...

Thomas: U mnie w rodzinie było podobnie, babcia wyszła za szwagra, który zginął na wojnie. Tylko że to G to wygląda jak C. 
Chociaż u dołu trochę się rozszerza, więc pewnie jest to G. Bardzo zagadkowe. A zna pan dokładnie daty urodzin, może oboje byli z maja i to jakiś prezent urodzinowy dla obu. Ile lat mieli w roku 1889.

Artur: Opieram się na przekazie rodzinnym. Zresztą znak "C/G" nie jest symetryczny, zwłaszcza przy "F" to widać.

Thomas: Jeśli się w rodzinie tak mówiło, to na pewno się zgadza, musi pan poznać dokładne daty z życia, to na pewno rozwiązanie się znajdzie.

Artur: Thomas, mam tylko daty roczne: Feliks 1828/29 do 1897, Stanisława 1845 do 1918.

Magdalena: Piękne! 

Juliusz: Ach, jakie piękne!

Violetta: 8 maja - imieniny Stanisławy, a 30 maja - Feliksa.

Artur: To chyba świetny trop, mam jeszcze taką pamiątkę z 30 maja 1884, też z monogramem "FG",  ale nie porcelana.




Violetta: Jest wiele dat do tego samego imienia (najczęściej), ale to chyba nie jest zbieg okoliczności, że akurat majowe pasują do tych konkretnych imion. Może z powodu bliskości terminu obchodzili je nawet razem (my z mężem mamy dzień po dniu i tak właśnie robimy). 

Thomas: Dla mnie to nie trop, to rozwiązanie zagadki, jeśli 8 maja jest Stanisławy, a 30 Feliksa to na pewno był to prezent imieninowy od dzieci. Zapomniałem, że w Polsce świętuje się imieniny.  Niezapominajki to symbol przyjaźni, nie stosowany raczej przy małżonkach, ale kwitną w maju, dlatego pewnie tu użyte.

Thomas: Zastanawiają mnie jeszcze tylko użyte motywy, bo to na pewno też nie przypadek.

Violetta: Do pełni szczęścia brakuje jeszcze określenia wytwórni z której pochodzą filiżanki. Niestety kształt nic mi nie mówi, a porcelana ma widoczne bardzo ciekawe reliefy przy nóżkach. Widać je w prześwitach.

Thomas: Fajnie, że wpadłaś na ten pomysł z imieninami, bo bym dziś nie zasnął Violetta.

Bea: Bravo!

Artur: Violetta, tak sobie myślałem próbując coś ustalić, że to był obszar Carstwa Rosyjskiego, więc naturalnym się wydaje poszukiwanie producenta w tym kierunku. Gdzieś wyczytałem, że Baranówka miała okres złej jakości produktów, do tego stopnia, że przestali się sygnować. Może w kontekście słabej malatury, o której pisze p. Thomas, to dobry trop? (Jeśli herezje wypisuję proszę o wybaczenie). Te trzy nóżki mnie świerzbią - trochę oglądam różnej porcelany, a na taką formę nie natrafiłem.

Thomas: Przedstawiony jest prawdziwy polski Góral, a więc Galicja. A na drugiej filiżance szałas góralski. Może przodkowie byli miłośnikami Zakopanego i Tatr, dlatego dostali te motywy.

Violetta: Artur, przeglądam i szukam, jeśli coś znajdę dam znać. 

Artur: Violetta, Dzięki wielkie, sam mam za mało źródeł i wiedzy, żeby coś ustalić...

Artur:  Thomas, patrząc po datach, to za wcześnie na fascynację Podhalem z przełomu 
wieków. W dostępnych pamiętnikach nie ma wzmianki o ich wyprawie w Tatry, czy inne góry. Chyba, że to inny obszar Karpat, te ubiory nie wyglądają na podhalańskie. Pewnie pozostanie to rodzinną tajemnicą...

Thomas: Myślę, że to będzie jednak niemożliwe dokładnie ustalić z jakiej fabryki. Nawet jeśli to się uda, to i tak wartość tych filiżanek nie leży tam gdzie powstały, tylko w jakim kontekście historycznym są. Nie mówiąc już o wartości sentymentalnej. To że przedstawiają górali i Tatry to jeszcze jeden plus.

Thomas: Tak, też o tym myślałem (Podhale - przyp. red.), że to bardzo wcześnie, ale to tym lepiej.

Thomas: Dla mnie to typowe podhalańskie stroje.

Thomas: Parzenica
Thomas: Pas góralski. Oczywiście, że to nie ubiór świąteczny, tylko codzienny, Przedstawiony jest wypas bydła i pobyt na pastwiskach, mieszkanie w szałasach.
Artur: Thomas, wypatrzył Pan detale, które mi umykały przez lata. Nie ma jak świeże 
spojrzenie.

Artur: Dzięki Pani Violetcie wiem, z jakiej okazji zaistniały te pamiątki, ale nadal nie mam pojęcia, z jakiej wytwórni mogą pochodzić te filiżanki.

Thomas: Pomalowane na pewno nie w profesjonalnej manufakturze, bo jakość malunku kiepska, to nie był fachowiec (Jakaś mała malarnia porcelany). Skąd pochodził półfabrykat to nie wiem, Czechy albo Śląsk.
Przy tych filiżankach to nie ma to zbyt wielkiego znaczenia skąd pochodzą. Bo na pewno nie Meissen albo KPM.

Klementyna: Brawo Wy!!

Irena: Przeczytałam post, kiedy już wszystko było odkryte, brawo dla detektywów!

Aldona: Violetta jak zwykle niezrównana. 

Violetta: Arturze, miałam kilka tropów co do filiżanek, ale żaden się nie potwierdził. Wydaje mi się, że w tych czasach jeździło się "do wód", na modę na Zakopane było 
rzeczywiście za wcześnie. Z tego powodu mogę tylko dywagować, że porcelana (surowe naczynia) powstała w Czechach lub Bawarii i była na zamówienie malowana dla kuracjuszy podczas ich pobytu w uzdrowiskach.

Artur: Pani Violetto, czapki z głów dla Pani przenikliwości. Zagłębiłem się po raz kolejny w lekturze Pamiętników napisanych przez córkę Feliksa i Stanisławy - Zofię Kirkor-Kiedroniową i faktycznie wzmiankuje ona o kilkukrotnych rodzinnych wyjazdach "przez Berlin do Marienbadu" około 1890 roku, czyli Czechy potwierdzone. Dziękuję za pomoc!

Violetta: Arturze, jak już zawodzą wszystkie metody, potrzeba nieco wyobraźni. Najpierw deczko analizy, a potem poskładać w całość i tyle. Bardzo się cieszę, że więcej wiemy o tych przedmiotach i o ciekawej rodzinie. Warto to wszystko zebrać i opisać - fajna historia z obrazkami. 

Joanna: O matko! szczęka mi opadła na widok Państwa wiedzy! Być może i ja dostarczę Państwu podobną zagadkę do rozwiązania, ale najpierw sama spróbuję sił w śledztwie. 

Teresa: Wspaniała wiedza, jaką państwo przekazujecie.

Krystyna: Podziwiam i brak mi słów.

Prezentując tę dyskusję, chciałam pokazać, jak ciekawe rzeczy możemy odczytać z przedmiotów, trzeba tylko troszkę poszperać, skojarzyć. Takie właśnie sytuacje zdarzają się w naszej kolekcjonerskiej grupie Facebooka. Jeśli tam jeszcze nie byliście - zapraszam! 


Kolekcjonerzy Porcelany

Może też macie podobne historie zaklęte w porcelanie...?

________________
Zdjęcia zamieszczone jako ilustracja dyskusji zamieszczone za zgodą Artura Laszczki (autora postu i zadanego uczestnikom grupy pytania).  
Porównawcze zestawienia dot. parzenicy i pasa góralskiego (przedstawił uczestnik dyskusji Thomas).

Zobacz także

2 komentarze

  1. interesujace, kiedys znalazlam przepiekne filizanki na strychu u tesciowej , niestety tylko dwie, ale jak to zycie chce, potem sie wyprowadzilam ze swojego mieszkania i nie wzielam ich ze soba,mieszkanie wynajelam no i oczywiscie juz ich wiecej nie widzialam, mam zamiar wybrac sie na pchli targ w poszukiwaniu interesujacych starych filizanek

    OdpowiedzUsuń